Najważniejsze informacje:
- Jamie Lee Curtis ostro skrytykowała Timothée Chalameta za jego „głupie” komentarze dotyczące baletu i opery.
-
Aktorka podkreśliła, że nie można „wrzucać tych sztuk pod autobus”, bo są zbyt ważne dla kultury.
Kontrowersyjna wypowiedź Timothée Chalameta
Timothée Chalamet, znany m.in. z filmów „Tamte dni, tamte noce” oraz „Wielki Marty”, wywołał falę krytyki po rozmowie z Matthew McConaugheyem podczas konferencji „Variety & CNN Town Hall”. Aktor stwierdził: „Nie chciałbym pracować w balecie lub operze, gdzie panuje atmosfera w stylu: »Hej! Utrzymajmy to przy życiu, mimo że nikogo to już nie interesuje«. Z całym szacunkiem dla ludzi związanych z baletem i operą”. Te słowa wywołały burzę w środowisku artystycznym i nie tylko.
Jamie Lee Curtis: „To jest zbyt ważne, by je lekceważyć”
Jamie Lee Curtis, której najstarsza córka Annie jest instruktorką tańca, nie kryła rozczarowania postawą młodego aktora. W rozmowie z The Hollywood Reporter powiedziała: „Jego komentarze są głupie i przykro mi, że będą częścią jego dziedzictwa”. Dodała również: „Jestem pewna, że żałuje tego komentarza, bo nie można wrzucać tych sztuk pod autobus. Nie można tego robić. Są zbyt ważne”.
„Czy to znaczy, że nie ma spadku liczby widzów tych sztuk? Jestem pewna, że jest. Czy to oznacza, że to będzie koniec tych sztuk? Nie” – przyznała Curtis.
Chalamet żałuje swoich słów?
Po fali krytyki Chalamet zreflektował się, że jego słowa mogły zostać odebrane jako obraźliwe. W rozmowie z McConaugheyem przyznał: „Właśnie straciłem czternaście centów oglądalności. Biorę na siebie niepotrzebne strzały”.
Chalamet w wyścigu po Oscara
Już w nocy z 15 na 16 marca Timothée Chalamet, laureat Złotego Globu i Critics’ Choice Movie Awards za główną rolę w filmie „Wielki Marty”, powalczy o statuetkę Oscara w kategorii „Najlepszy aktor”. Aktor zaliczył fatalną wpadkę wizerunkową w kluczowym momencie. Gwiazdor, który dotąd uchodził za pewniaka do statuetki, jednym niefortunnym komentarzem mófł przekreślić swoje szanse. Zniechęcenie do siebie członków Akademii na ostatniej prostej to błąd, który może go drogo kosztować.
CZYTAJ WIĘCEJ: Oscarowy seans w domu? Oto nominowane filmy, które obejrzysz na Netfliksie
